Dodaj swój przepis, opinię lub sugestię:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

7 komentarzy do “Tu dodaj swój przepis na rosół, bulion, zupę na kościach…”

  1. Rosół gotuję tylko na kurze – najlepiej z wiejskiej, starszej, z tłustą skórą.
    Do tego 2 marchewki, pietruszka, kawałek selera i koniecznie spora cebula – opalana nad gazem, aż się cała zaczerni.
    Wrzucam też kawałek pora i parę ziaren ziela angielskiego oraz liść laurowy.
    Gotuję bardzo powoli – minimum 3 godziny, aż rosół zaczyna być lekko złocisty i pachnie w całym domu.
    Na koniec przyprawiam solą, pieprzem i… odrobiną kurkumy dla koloru.
    Makaron? Tylko domowy! 😊
    Pozdrawiam!

  2. Zazwyczaj wrzucam do garnka 2–3 udka z kurczaka, kawałek marchwi, pietruszkę, trochę selera i cebulę przypaloną nad gazem (albo na suchej patelni jak się nie chce brudzić palnika).
    Woda zimna, wszystko razem, gotuję na małym ogniu – przynajmniej 2 godziny, a najlepiej jak postoi dłużej.
    Do smaku: ziele angielskie, liść laurowy, sól, pieprz i obowiązkowo szczypta lubczyku.
    Czasem dorzucam kawałek pora albo czosnek, jak mam pod ręką.
    Makaron? Zwykłe nitki ze sklepu, ale jak mam czas, to robię lane ciasto. I tyle – domowy rosół bez cudowania.

  3. Bianca (okolice Lublina)

    Ja robię rosół tak, jak mnie mama nauczyła. Do dużego garnka wkładam kawałek kurczaka – najczęściej udko i trochę skrzydełek, czasem też kawałek indyka albo kury, jak mam. Do tego dorzucam 2 marchewki, pietruszkę (korzeń i trochę natki), kawałek selera i pora. Jak mam, to daję też cebulę – przypalam ją wcześniej nad palnikiem albo na suchej patelni, żeby rosół był bardziej złocisty. Dolewam zimnej wody, tak żeby wszystko było zakryte, i gotuję na małym ogniu. Jak się pojawi szumowina, to ją zbieram łyżką. Gotuję długo – co najmniej 2 godziny, a jak mam czas, to nawet 3. Pod koniec doprawiam tylko solą, pieprzem w ziarnach i daję listek laurowy. Rosół przecedzam, podaję z cienkim makaronem, czasem dorzucam trochę marchewki z gotowania. I tyle – domowy, prosty, taki jak lubimy najbardziej.

    1. już dawno przestałam ściągać te szumowiny – i tak wszystko się potem klaruje, jak się gotuje powoli. To tylko niepotrzebna robota, a smak zostaje ten sam, jak nie lepszy!

  4. Zawsze zaczynam od mięsa – najczęściej udko z kurczaka i kawałek wołowiny z kością. Mięso zalewam zimną wodą i powoli podgrzewam. Nie spieszę się – niech samo dojdzie do wrzenia.
    Warzywa daję klasyczne: marchew, pietruszka, seler i por. Czasem wrzucam też ząbek czosnku i przypaloną cebulę – daje głęboki, ciemniejszy kolor. Dodaję też kilka ziaren pieprzu, ziele angielskie i listek laurowy. Nie bawię się w ściąganie piany – gotuję na wolnym ogniu i wszystko samo się klaruje. Całość pyrka sobie dobre 2–3 godziny. Pod koniec doprawiam tylko solą i ewentualnie natką. Rosół ma być czysty, aromatyczny i pełen smaku – bez udziwnień.

  5. Rosół rosołek

    Wrzucam do garnka, co jest – trochę kurczaka, czasem resztki z indyka, warzywa z lodówki, jak są jeszcze jadalne. Marchew, pietruszka, por, wiadomo. Nie bawię się w przypalanie cebuli, jak ktoś chce dym, niech sobie ognisko rozpali. Woda z kranu, trochę przypraw – pieprz, sól, listek. Gotuję, ile się da, czasem zapomnę, to się sam wyłączy. Jak się coś unosi na wierzchu, to nie patrzę. Klarowność? To rosół, nie woda do spryskiwacza. Dzieci jedzą, nikt nie narzeka – i tyle.

  6. Anula z Wrocławia

    Kiedyś kombinowałam, a teraz robię po swojemu i jest lepiej. Kurczak – najlepiej skrzydełka albo karkówka z indyka. Warzywa tylko podstawowe: marchew, pietruszka, cebula. Żadnych cudów.
    Nie solę na początku, Gotuję długo, ale nie patrzę co 10 minut – niech się robi. Nie ściągam szumowin – za dużo roboty. Na koniec tylko doprawiam i tyle. Rosół nie ma być dziełem sztuki, ma smakować i grzać.